Zdarza Ci się założyć nowiutkie cienkie rajstopy, po czym natychmiast je zdjąć i wyrzucić dziurawe?
Twoje stopy szorują po prześcieradle, niczym
obłożone papierem ściernym?
Jeśli tak, to rozumiesz, z czym zmagam się co roku po odejściu
zimy, a przed nadejściem lata.
Boleśnie popękane pięty, zgrubiała skóra przypominająca
suszonego dorsza.
A tu chciałoby się założyć japonki…
Po etapie oczekiwania, że samo przejdzie (nie przeszło) i poszukiwaniach skutecznego kosmetyku postawiłam na stoliku nocnym niebiesko-białą tubkę. "Daj nam tydzień, a zobaczysz efekt" – brzmiała obietnica na opakowaniu. Minęło siedem dni, a potem kolejnych siedem, a moje pięty nie wyglądały ani trochę lepiej. Szubrawiec producent obiecał gruszki na wierzbie? Hmmm....
Zdradzę Ci moje małe odkrycie. Otóż każdy kosmetyk działa o wiele skuteczniej, jeśli
nałożyć go na skórę. Wieczorami byłam zbyt zmęczona, a rankami zbyt się spieszyłam, żeby poświęć półtorej minuty na posmarowanie stóp. Krem w zasięgu wzroku działał kojąco na oczy i sumienie. Niestety nie dałam mu szansy wywarcia tego samego wpływu na moje obolałe pięty.
Znajomość instrukcji obsługi pralki nie zapewniła jeszcze nikomu świeżej bielizny, a przeczytanie ze zrozumieniem sposobu użycia szamponu nie odmieniło niczyjej fryzury.
Niby to wiem. Zastanawia mnie wobec tego, dlaczego często zachowuję się tak,
jakby samo myślenie o czymś było tym samym, co zrobienie tego. W mojej głowie wszystko się zaczyna, ale to dopiero początek.
Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz - pisze Ap. Jakub – demony również wierzą i drżą. Ale jak martwe jest ciało bez ducha, tak też martwa jest wiara bez uczynków.
Rozważanie w myślach sposobów wsparcia przyjaciółki to nie to samo, co zawiezienie jej obiadu, czy przypilnowanie dziecka.
Obietnica "Będę się o ciebie modlić!” to nie to samo,
co wierne oddawanie Bogu tej osoby.
Kwiecista mowa wygłoszona w wyobraźni nie zastąpi krótkiego "Przepraszam Cię, przykro mi".
Myśl „muszę bardziej nad sobą panować i nie wybuchać złością
przy byle okazji” nie jest niczym więcej, niż pobożnym życzeniem.
Dopóki nie
zdecyduję się stawić czoła prawdziwym przyczynom swojej złości i z
pochyloną
głową szukać rozwiązań, niewiele się zmieni.
Można być bardzo blisko źródła, a wciąż chodzić spragnionym.
Można zobaczyć w Biblii prawdę o Bogu, o sobie, o świecie i... nic z tym nie zrobić.
To poważne ostrzeżenie i dlatego traktuję je bardzo poważnie. Nie chcę być jak człowiek, który odszedł sprzed lustra i natychmiast zapomniał, jak wyglądał. Owszem, to, co zobaczę może okazać się szokujące, a zmiany do wprowadzenia - radykalne. Jednak alternatywą jest oszukiwanie samej siebie.
Starannie rozważa... usiłując wniknąć... wiernie trwać...
Jasna zachęta do codziennego i cierpliwego odkrywania wskazówek zawartych w Bożym Słowie zakończona jest obietnicą stania się wykonawcą. A to jedyna droga do błogosławieństwa.
Codziennie mamy szansę spojrzenia w lustro. Jeżeli Bóg właśnie odkrywa przed Tobą jakąś prawdę, to bez względu na to, jak wydaje Ci się to niewdzięczne i żmudne - nie poprzestawaj na wiedzy.
Pamiętaj, że to Jezus jest tym, który daje chcenie i wykonanie.
Pamiętaj, że to Jezus jest tym, który daje chcenie i wykonanie.
Od serca - Marta
P.S. Nie uwierzysz - wystarczyło sięgnąć po tubkę, odkręcić zakrętkę i smarować stopy rano i wieczorem przez tydzień.
